Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sernik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sernik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Serniczek z pieca

Tani i szybki w wykonaniu. Najlepszy podawany na ciepło.

Potrzebujemy:

  • trzy małe serki np. Bieluch, naturalne, bez cukru,
  • dwa jajka,
  • trzy łyżki cukru,
  • jedno opakowanie budyniu,
  • paczka biszkoptów.

Jajka ubijamy z cukrem, dokladamy serek, caly czas mieszając, dosypujemy budyń. Masa jest rzadka.
Do żaroodoprnych kokilek wkladamy połówki biszkoptów, po dwa na jedno naczynko. Wlewamy masę serową.
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika (ok. 170°C) i pieczemy mniej więcej 20 minut, aż do zarumienienia się wierzchu serniczków.
Podajemy po lekkim wystudzeniu 🙂

niedziela, 27 marca 2016

"Odchudzona" pascha

W tym roku spróbowałyśmy paschę trochę odchudzić, okazuje się, że mniejsza ilość masła i cukru nie wpływa na smak tego wielkanocnego serniczka! Ponieważ masło ma za zadanie scalić masę, dodałyśmy zamiast całej kostki połowę porcji a dodatkowo - niewielką ilość żelatyny. Bardziej dietetyczna pascha smakowała wszystkim, a więc do dzieła:


Zmodyfikowany przepis:


Składniki (na około 12 porcji)

1 litr mleka
0,5 litra śmietanki kremówki
0,5 litra śmietany 18%
4 jajka
0,5 kostki masła
10 dkg cukru
płaska łyżeczka żelatyny
orzechy
migdały
rodzynki
i co Wam jeszcze do głowy przyjdzie z tzw "bakaliowych"
cukier waniliowy 

Jajka ubijamy z cukrem na puszysta masę. W garnku gotujemy mleko i powoli wlewamy je do ubitych jajek (mieszać trzeba, żeby się nie zrobiły kluseczki). Potem wlewamy do tego śmietankę i śmietanę 18%. Pomału ogrzewamy, żeby się zwarzyła, tworząc delikatny serek.
Wykładamy takie zwarzone mleko na sitko, pokryte gazą i czekamy aż się odsączy i przestygnie.
Delikatnie uciskamy.
Masło ucieramy na puszystą masę, dodajemy nasz serek, cały czas miksująć. 
Do serowej dodajemy bakalie, na koniec dodajemy żelatynę rozpuszczoną w dwóch łyżkach gorącej wody.
Wykładamy do miseczki lub dwóch mniejszych, wyłożonych gazą, wkładamy do lodówki. Następnego dnia wykładamy na talerzyk i ozdabiamy świątecznie. 

Jeśli nie liczycie kalorii, możecie zajrzeć tutaj

poniedziałek, 14 marca 2016

Sernik szybki i wilgotny


Lubię serniki pod warunkiem, że są raczej ciężkie i wilgotne. Nie znoszę suchych pianek, słowo "puszysty" od razu w moich oczach (uszach?) dyskwalifikuje zawodnika. Zawsze uważałam, że przy serniku jest mnóstwo pracy i za chętnie się za niego nie brałam. Do wczoraj.
Sernik, który powstał z inspiracji przepisem koleżanki ma dwie zalety - jest szybki i niedrogi. Do dzieła:

Składniki:
  • 1 kg sera (wiadereczko, nie chciało mi się bawić z kręceniem serka)
  • 3 jaja
  • 1 budyń śmietankowy lub waniliowy
  • 50 g masła
  • 3/4 szklanki cukru
  • paczka ciastek, najlepiej pełnoziarnistych, kruchych
  • 2 łyżki kremu typu Nutella

Wykonanie:
Pokruszyć ciastka i wymieszać z kremem czekoladowym i rozpuszczonym masłem. Powstały czekoladowy "piasek" wyłożyć do tortownicy (ja użyłam silikonowej) i dokładnie ugnieść. Włożyć do lodówki.
Jajka ubić na puszystą masę z cukrem, dołożyć (cały czas ubijając mikserem) ser, wsypać budyń (suchy). Masa wyjdzie dość luźna. Wylać ją na ciasteczkowy spód. Włożyć do piekarnika i piec w temperaturze ok, 180 stopni przez godzinę. 
Po upieczeniu zostawić w piekarniku aż powoli ostygnie. Początkowo jest dość miękki, po kilku godzinach, gdy ostygnie - jest idealny. Na zdjęciu ostatni kawałek, który zdołałam uchronić przed zjedzeniem Zrobiłam zdjęcie. Potem zjadłam go sama. Mniam....

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Wielkanoc...


Po ostatniej sobocie 10 kwietnia, która pozbawiła energii większość Polaków-myślałam, że długo tu nie zajrzę. Że po co, dla kogo, że bez sensu. Ale potem pomyślałam, że właśnie po TO - dla pamięci. Bo nie wiadomo co wydarzy się jutro. A Wielkanoc będzie i za rok... Za dwa lata też. I za piętnaście :)
I dlatego przepisy na moje ulubione wielkanocne potrawy muszą być spisane... No to do roboty:

PASCHA WIELKANOCNA

Potrawa, której w moim rodzinnym domu nie było. I u męża też nie. Skąd zatem ta tradycja w mojej kuchni?
Kilka lat temu pojechałam z mężem do Krakowa. Obiad na Kazimierzu, potem deser, który mnie zdziwił i oczarował. "Pascha" - tak o tym dziwnym serniku powiedział kelner. Po powrocie do domu znalazłam przepis, który mówił, że do tej potrawy potrzebny jest ser i bakalie. Zrobiłam... No i klapa... Może nie najgorsze, ale najlepsze też nie :)))
Potem gdzieś przeczytałam, że można paschę zrobić inaczej. Próby, błędy, a potem zadowolenie- właśnie tak miało być!
Tyle wstępu, a teraz już nie truję tylko zdradzam tajemnicę...

Składniki (na około 12 porcji)

1 litr mleka
1 litr śmietanki kremówki
6 jajek
1 kostka masła
15 dkg cukru
orzechy
migdały
rodzynki
i co Wam jeszcze do głowy przyjdzie z tzw "bakaliowych"
cukier waniliowy (kto zauważył, że już w sklepach nie ma cukru waniliowego, tylko WANILINOWY?)
czekolada (na polewę)

Jajka ubijamy z częścią cukru na puszysta masę. W garnku gotujemy mleko i powoli wlewamy je do ubitych jajek (mieszać trzeba, żeby się nie zrobiły kluseczki). Potem wlewamy do tego śmietankę. Pomału ogrzewamy, żeby się zwarzyła, tworząc delikatny serek (wypraktykowałam, że jeśli idzie to zbyt wolno, można dodać kilka łyżek kwaśnej śmietany).
Wykładamy takie zwarzone mleko na sitko, pokryte gazą i czekamy aż się odsączy i przestygnie.
Delikatnie uciskamy.
Resztę cukru ucieramy na puszysty krem z masłem. Ciągle ucierając, dodajemy nasz serek. Najlepiej robić to mikserem, ale ponieważ nasz "zdechł" tuż przed Świętami to i bez mechanizacji się obyło.
Do tej pysznej masy serowej dodajemy bakalie, pilnując nieustannie by rodzina niezbyt często próbowała, albo zamiast 12 porcji wyjdzie nam jedna, a tej nie podzielicie sprawiedliwie za nic!
Wykładamy do miseczki lub dwóch mniejszych, wyłożonych gazą, wkładamy do lodówki. Następnego dnia wykładamy na talerzyk i polewamy rozpuszczoną czekoladą. Tyje się od samego czytania tego przepisu, no nie?

Niestety zdjęcia tej potrawy nie mam. Nie zdążyłam zrobić. Za rok zrobię i paschę i zdjęcie. Tzn. mam taką nadzieję :) A ponieważ bez zdjęcia tak pusto to dlatego na tej pięknej fotografii zamieściłam Szaszłyka. On jako przedstawiciel gatunku szynszyli nie jest jadalny. Paschy też nie lubi. Pożera za to książki. Tzn. chciałby, ale mu nie pozwalam. Moje "pożeranie" książek działa jednak mniej destruktywnie!
Następnym razem napiszę o mazurku. To też sztandarowa potrawa na naszym świątecznym stole. Najbardziej lubię mazurki ozdabiać. Dzieci i mąż najbardziej lubią je jeść. I tak jest dobrze.