Czasami, kiedy człowiek nie ma czasu na gotowanie lub kiedy po prostu ma się "smaczek" na tak zwaną "chińszczyznę", udaje się on do, jak to się troszkę brzydko mówi "barówy"/"budy"/"budki" ;) Oczywiście nazwa ta może być myląca... W owych barach może nie serwuje się najzdrowszych dań, ale są one w większości przypadków świeże, sycące i pyszne.
W tego rodzaju barach najczęściej zamawia się coś mięsnego (np. kurczak na chrupko, kurczak w cieście, itp.) i do tego podawany jest stały zestaw: ryż i surówka. Sam ryż nie wzbudza szczególnych emocji... natomiast temat surówki przewijał się po sieci już wiele razy. Niby jest to rzecz prosta: kapusta, trochę marchewki, cebula i odrobinka czosnku. Jednak zalewa przez wiele miesięcy stanowiła dla mnie prawdziwą tajemnicę ;)
Trochę poczytałam, przewertowałam fora... i udało mi się to cudo odtworzyć metodą prób i błędów :)
Surówka w stylu baru chińskiego ma masę zalet. Po pierwsze, przygotowuje się ją wyjątkowo szybko. Ja zazwyczaj robię ją w 10 minut, odstawiam na 5 minut i gotowe. Co więcej, jest to rzecz, która przepięknie się przechowuje. Można ją zarówno trzymać w lodówce i jeść jeszcze przez kolejne 3-4 dni, jak również można ją włożyć do gorącego słoika, poczekać aż zakrętka się "zaciągnie" i przechowywać przez kilka miesięcy. Kolejnym plusem surówki jest to, że jest bardzo tania. Składniki do zalewy zapewne każdy ma w domu, a jeśli nie to ich koszt (zakładając, że robimy sporą miskę surówki na kilka dni) wynosi może 1-2 zł.
Surówkę "chińską" podaję zazwyczaj z chrupiącą piersią z kurczaka lub z rybą, z którą smakuje wręcz idealnie.
Składniki:
mała główka kapusty (standardowo białej, ale może być też spokojnie czerwona)
2 średnie marchewki
mała cebulka
1 mały ząbek czosnku (jeśli nie lubicie, można spokojnie pominąć)
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki octu (może być zarówno spirytusowy jak i biały winny)
1/2 szklanki cukru
1 płaska łyżka soli
szczypta pieprzu
Przygotowanie:
Kapustę szatkujemy dość drobno. Marchewkę ścieramy na średnich oczkach tarki. Cebulę kroimy w cieniutkie piórka, a czosnek drobniutko siekamy lub przeciskamy przez praskę. Wszystkie warzywa mieszamy i wkładamy do miski.
Do garnka wlewamy ocet, dodajemy cukier, olej i sól. Zalewę gotujemy aż cukier się rozpuści a następnie jeszcze gorącą wlewamy do miski z warzywami i dokładnie mieszamy. Na koniec doprawiamy pieprzem. Całość odstawiamy na kilka minut, żeby się przegryzła. Oczywiście im dłużej poleży, tym lepiej, ale już po kilku minutach jest pyszna.
Jeśli chcemy włożyć surówkę do słoików, wlewamy do nich również pozostałą na dnie miski zalewę.
Smacznego! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapusta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapusta. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 listopada 2014
poniedziałek, 20 maja 2013
Colcannon - przysmak z Irlandii
Po raz pierwszy potrawę tę zobaczyłam w programie Rachel Allen. Podawała ona wtedy rozmarynowe kotleciki drobiowe z musem jabłkowym i właśnie colcannonem. Dodatek ten tak przypadł mi do gustu, że bardzo lubię jeść je jako osobne danie, kiedy w sklepach pojawia się młoda kapustka.
Wykonanie jest bardzo proste. Gotujemy ziemniaki (ilość dowolna), dusimy kapustę, ilość również dowolna. Następnie, kiedy i ziemniaki i kapusta są miękkie, ubijamy wszystko razem tłuczkiem, dodając odrobinę mleka i kawałeczek masła, tak jak robimy to przygotowując puree ziemniaczane.
Na tym etapie danie jest już gotowe do spożycia. Podane zamiast klasycznych ziemniaków będzie nie tylko dużo mniej kaloryczne, ale i zdrowsze... a przede wszystkim pyszne! Tym, którzy nie są na diecie polecam polanie masy na talerzu roztopionym masłem.
Jeśli mamy ochotę, możemy nasz colcannon zamienić w takie cudo, jak widzicie na zdjęciu. W tym celu do masy wbijamy jajko, możemy dodać również trochę usmażonej kiełbaski i cebuli. Zapiekamy w naczyniu żaroodpornym około 30 minut (lub do momentu, kiedy nabierze ładnego koloru).
*Wiele przepisów podaje, aby na kilogram kapusty dać solidną garść kapusty. Ja zawsze daję tyle samo kapusty co ziemniaków (a czasem nawet więcej), nie tylko ze względów dietetycznych, ale również dlatego, że tak mi po prostu bardziej smakuje :) Wam polecam dostosowanie tych proporcji do własnych upodobań.
Smacznego! :)
źródło zdjęcia:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

