poniedziałek, 25 października 2010

Pieróg ruski pieczony




PIERÓG RUSKI PIECZONY :)))


Łatwiejszej i szybszej potrawy ze świecą szukać :D
Potrzeba niewiele: (porcja dla 2-3 osób)

4 ziemniaki ugotowane
ok 20 dag sera białego
1 większa cebula
pół szklanki śmietany
2 ząbki czosnku ( nie żałuj czosnku, nie będzie ostry po pieczeniu, a aromat da znakomity )
sól (vegeta) pieprz do smaku

1 opakowanie ciasta francuskiego

Jak to zrobić?

Cebulkę usmażyć.
Wymieszać z serem, śmietaną, posiekanym czosnkiem i przyprawami.
Postarać się nie zjeść jeszcze w tym momencie.

Na cieście francuskim układać warstwami ziemniaczki i masę serowo - śmietanową.
Złożyć w kształt pieroga, upiec w temperaturze 180-200 stopni C przez około 30 minut, aż się apetycznie zrumieni. I już :D Mniam, mniam....

( aaaa... zawodowo byłoby posmarować naszego pieroga jajkiem, albo chociaż wodą, żeby się lepiej rumienił.)

piątek, 2 lipca 2010

Bułeczki na śniadanko :)





Nie ukrywam, że nie lubię robić śniadań.
Zanim "wejdę na obroty" mija niestety trochę czasu i do pracy mi się zabrać nie chce...
Toteż pomysł pieczenia bułeczek rano nie był czymś dla mnie radosnym. Dopóki nie natrafiłam w internecie na przepis na bułki, które przygotowuje się wieczorem, a piecze rano.
Nooo... na taką ilość pracy, jaką jest wstawienie blaszki do piekarnika to mogę się zgodzić. Takie świeżo upieczone pieczywko ma jeszcze jedną zaletę- wystawiasz wszystko na stół i domownicy z zapałem komponują swoje zestawy- ciepłe bułeczki z masłem i miodem.... z serkiem.... z powidłami śliwkowymi... Jakoś na wędlinę w tym przypadku nikt się nie rzuca.
Albo zestaw amerykański- masło orzechowe i dżem :)))
No tak, ale jednak odrobinkę pracy wieczorem wykonać trzeba i tu jest własnie opis co należy zrobić:


1 czubata łyżka masła rozpuszczonego
1 szklanka mleka
1/2 kg mąki
1 jajko
plaska łyżeczka soli
1 opakowanie drożdży instant

Z tych produktów (ważne, by nie były z lodówki, ale w temperaturze pokojowej) zagniatamy ciasto. Musiałam troszkę podsypywać mąką, bo mi się kleiło do rąk. Gdy już będzie gładkie, formujemy bułeczki i układamy je na blaszce. Możliwe, że dobrze byłoby pozwolić im wyrosnąć. Ale przepis mówił wyraźnie, że od razu trzeba wstawić do lodówki. I wstawiłam. A rano do piekarnika, nagrzanego do 250 stopni i piekłam około 25 minut. Żeby były bardziej apetyczne przed pieczeniem posmarowałam je odrobiną mleka. Można posypać makiem, sezamem, ale gładkie też fajnie smakują i wyglądają. I co najważniejsze- faktycznie wyrosły. Cud jakiś, czy co? :)))
Pyszne, gdy ciepłe.... Ale tez zimne były bardzo dobre. Z tej porcji wyszło mi 14 bułeczek.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Murzynek, czyli coś, co zawsze się udaje :)





















Gdy byłam mała (hehe, mała to jestem nadal, więc jeszcze raz: )
Gdy byłam dzieckiem, mama piekła ciasto, które uwielbiałam, bo było czekoladowe. Mama je uwielbiała, bo zawsze się udawało, a do tego prawie zawsze były w domu składniki do niego. Murzynek... Tyle lat i przepis się nie zestarzał :)))

Polewa:

2 szkl. cukru
1 szkl. wody
2 łyżki kakao
1 kostka masła
To co wyżej wrzucić do garnka i gotować ok 4 minutki (można dodac zapach, ale po co, skoro kakao pachnie bosko?)

Odlać ok pół szklanki na późniejsze polanie ciasta. Resztę wystudzić.

Ciasto:

2 szkl. mąki
4 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Jajka zmiksować na puszystą masę, dodać mąkę i proszek do pieczenia, wlać wystudzona polewę. Pomiksować chwilę, coby gładkie było, a potem wlać do formy. Ja używam silikonowej, którą smaruję masełkiem, a do zwykłej trzeba jeszcze wsypać bułeczkę tartą. Piec w temp. 180 stopni C około 45 minut. Po wyjęciu lekko przestudzić i polać polewą.
Bardzo lubię to ciasto lekko ciepłe, posmarowane powidłami śliwkowymi... Dobra... wiem, ile to kalorii. Przecież nie mówię, że to zdrowe, czy odchudzające! Mówię, że smaczne! Mniam.... :)))