niedziela, 28 lutego 2010

Pancakes z mąką owsianą


Smażenie amerykańskich naleśników na śniadanie o godzinie 22 ma swoje zalety:

1. rano masz z głowy

2. możesz chapsnąć coś późnym wieczorem pod pozorem spróbowania jakie są efekty twoich kuchennych zmagań

3. wieczorem w kuchni cisza i spokój i nikt nie przeszkadza w jednoczesnym podczytywaniu książki (tym razem to opowieść o huraganie: Paul Quarrington "Potęga huraganu")

No to przepis wypróbowany i chwalony przez Rodzinkę:


3 jajka
3 łyżki cukru
1 szkl mąki zwykłej
1 szkl mąki owsianej
3 łyżki rozpuszczonego masła
3 łyżki śmietany
1 szklanka mleka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli

Skąd wziąć mąkę owsianą? Otóż pewnie można ją kupić, ale ja po prostu mielę w malakserze płatki owsiane i już :)

Jajka ubijamy z cukrem na bardzo gęsty kogel-mogel. Dodajemy pozostałe składniki (masło oczywiście wystudzone)
Potem na rozgrzanej patelni smażymy nakładając ciasto łyżką (po dwie na jeden placek)
Ja używam takiej patelni z wzorkiem plastra miodu i nie potrzeba już do smażenia tłuszczyku żadnego.
Podajemy z powidłami, dżemem, syropem klonowym , albo jak nam się chce to możemy ugotować gesty syrop z brązowego cukru i wody. Wtedy jest baaardzo amerykańsko i smacznie :) (a dupka rośnie)
Co do lektury wymienionej wyżej- kuchennie nie jest, na razie tylko alkohol spożywają, ale kto powiedział, że przepisu na drinki tu nie będzie?

czwartek, 25 lutego 2010

Placki po węgiersku :)

Od jakiegoś czasu dochodziły mnie w domu słuchy, iż chcianoby spróbować tu placka po węgiersku (którego nigdy się nie jadło) :p Cóż, w końcu pękłam i postanowiłam poszukać odpowiedniego przepisu i wykonać placuszki. Polecam przepis, z którego korzystałam. Jest prosty, nie wymaga wielu składników i przede wszystkim danie jest pyszne :)

Składniki na placki:

ziemniaki (około kilogram)
cebulka (jedna mała powinna wystarczyć, ale ja dałam dużą bo uwielbiam cebulę)
2-3 łyżki mąki
przyprawy (ja poza solą i pieprzem dodałam też trochę ostrej papryki w proszku)

Sposób przygotowania placków:

Ziemniaczki ścieramy i odsączamy koniecznie wodę. Następnie ścieramy cebulę i mieszamy ją z ziemniakami. Na koniec dodajemy mąkę i przyprawy :) Na patelni z dodatkiem oleju smażymy dosyć spore placki.


Składniki na sos:

500 g mięsa wieprzowego (ja użyłam łopatki bez kości, ale może też być np. karkówka)
2 duże cebule
sporo ostrej papryki w proszku
łyżka koncentratu pomidorowego (opcjonalnie)
czosnek
woda

Sposób przygotowania sosu:

Mięsko kroimy w dość drobną kostkę i wrzucamy na patelnię. Smażymy aż nabierze złotego koloru. Szatkujemy cebulkę i dodajemy ją do mięsa. Całość przyprawiamy solą i pieprzem. Mięsko z cebulką podlewamy wodą i dusimy kilka minut. Przekładamy wszystko do garnka i uzupełniamy mniej więcej dwiema szklankami wody.

Uwaga! :) Kolejność jest celowa, ponieważ podczas duszenia woda "zbiera" smak przysmażonego mięska z patelni i później w garnku mamy już gotową, aromatyczną bazę.

Pozwalamy aby sosik się pogotował około 30 minut. W tym czasie mięso zmięknie. Całość przyprawiamy dodatkowo solą, pieprzem i sporą ilością czerwonej, ostrej papryki. Dodajemy również posiekany lub przeciśnięty przez praskę czosnek i koncentrat pomidorowy.

Na koniec, jesli to konieczne, zagęszczamy sos mąką (ja użyłam mąki ziemniaczanej).




Podano do stołu... :)




Jak widać na załączonym obrazku placki podajemy złożone na pół (no dobra, moje były ułożone jeden na drugim, bo były za małe żeby je złożyć :p). Sosik pakujemy do środka (między warstwy placka) oraz polewamy nim wierzch. Na górę warto również dodać kapkę kwaśnej śmietamy.

Ideałem byłoby gdybyśmy mieli w domu ogórki kiszone i położyli kilka plasterków na sos (ten między warstwami placka). Ja tak zrobiłam i świetnie wzbogaciło smak potrawy. Z tego co wiem, niektórzy ścierają ogórka na tarce i dodają do sosu podczas gotowania ;)

SMACZNEGO!

piątek, 19 lutego 2010

Lasagne, wampiry i wilkołaki...

No to zgodnie obietnicą wracamy do książki Nicky Pellegrino. Lasagne... Oj, dużo pracy czeka tych, którzy chcą zrobić wszystko sami - może pójdziemy na kompromis i nie będziemy robić ciasta tylko wykorzystamy gotowe płaty? ( no - na przykład wymyślmy sobie, że nam się bardzo spieszy... jak codziennie zresztą! )
Sos, zwany w książce "Włoskie wesele"- ragu , teoretycznie powinno się robić z mięsa mielonego. Ale Pieta, jedna z bohaterek, takiego mięsa nie cierpi. Więc to będzie sos z siekanej wołowiny.
Dwa befsztyki z polędwicy należy rozbić tłuczkiem. Potem podsmażamy je i zalewamy dwiema szklankami czerwonego wina. Zostawiamy na małym ogniu.
W tym czasie siekamy cebulę, odrobinę selera i czosnek - wrzucamy na rozgrzaną oliwę z oliwek, podsmażamy i dodajemy pomidorki z puszki, troszkę koncentratu pomidorowego, sól, pieprz. Jak będzie "bulgotało" to wrzucamy tam befsztyki, wlewamy odrobinę winka i dusimy przez kilka minut. Resztę wina wypijamy. Befsztyki wyjmujemy na deseczkę i siekamy w miarę drobno. Znowu mięsko trafia do rondla i się dusi, aż do miękkości- ale nie pytajcie ile to zajmie, bo wszystko zależy od rodzaju mięcha. Zakładając, ze mamy troszkę czasu możemy poczytać, a ci bardziej zdyscyplinowani powinni pomyśleć o beszamelu, który będzie niezbędny, więc może czytanie jeszcze na chwilkę odłożymy...
6 dag masła
2 łyżki maki
1/2 l mleka
gałka muszkatołowa
sól, pieprz
Masło rozgrzać w rondelku, dodać mąkę, mieszać dłuższą chwilkę , aż się zrobi z tego jednolita masa. Dodać powoli mleko, cały czas mieszając, aż to, co było stałe zamieni się w płynne. Dodać sól, pieprz i gałke muszkatołową, zagotować, poczekać aż zgęstnieje (mieszać trzeba - najlepiej trzepaczką, wypraktykowałam)

Teraz złożymy nasza lazanię w całość (żeby nie powiedzieć "do kupy", bo to raczej niezbyt apetyczne)
Naczynie żaroodporne smarujemy sosem ragu, a potem układamy warstwami: ciasto, sos, ciasto, sos, aż nam się skończą składniki. Polewamy na wierzchu beszamelem i wkładamy do piekarnika.(180 C - przez około 40 minut)
Teraz mamy wreszcie trochę czasu na książkę, (gary umyją się same, ha,ha)
Przeczytałam pierwsza cześć sagi Zmierzch. W końcu się złamałam i sięgnęłam po te literaturę dla nastolatek "Emo". No i własnie kończę tom drugi. Wciągnęło mnie, kurcze... Mam skojarzenia z Harrym Potterem (taaaa... też literatura dla kobiety w moim wieku :P )
Przepisów z tej książki nie będzie bo:
1. wampiry żrą tylko krew
2. wilkołaki też na surowo wszystko
3. ludzie w małym amerykańskim miasteczku, jak wynika z tej lektury - jedzą wyłącznie pizzę, zapiekanki i jakieś takie inne badziewie.
No ale w końcu to nie książka kucharska, ale przeznaczona dla nastolatek historia miłosna, z której morał jest taki, że miłość wszystko zwycięża i o to chodzi, a jak się jest w tak uduchowionym stanie to żreć nie trzeba...